Strona główna » Dlaczego najbardziej lubimy te stoły, które sami skręcamy?

Dlaczego najbardziej lubimy te stoły, które sami skręcamy?

Mam dla Ciebie złą wiadomość. Prawdopodobnie przeceniasz wartość własnej pracy, nie doceniając przy tym wysiłku innych. Na dodatek za najlepsze uważasz meble własnoręcznie przez Ciebie skręcane.

Instynktownie za więcej warte uznajemy, że jedną z miar wartości rzeczy jest wysiłek włożony w ich zdobycie. Obraz nad, którym artysta pracował dwa lata uważamy z klucza za lepszy niż taki, który powstał w ciągu trzech godzin. Wiedzę zdobytą na pięcioletnich studiach, za bardziej ważniejszą niż ta, którą zdobyliśmy podczas czterdziestogodzinnego kursu. Wynagrodzenie zdobywane przez dwa miesiące bardziej cenimy od tego, które przyszło nam po lekkiej pracy, którą wykonaliśmy w dwa tygodnie.

W takim myśleniu jest jednak pułapka. Intensywna praca nie oznacza pracy bardziej efektywnej, a my nie mamy wewnętrznego, efektywnego wzorca do oceny swojej pracy. Przecież można przez dwa lata pracować nad malarskim gniotem, a w trzy godziny ukończyć arcydzieło. Można przez pięć lat zdobywać nieistotną, przestarzałą wiedzę, a w czterdzieści godzin zdobyć podstawy przydatnych umiejętności. Można nie pracować ciężko i długo, a uzyskać takie samo wynagrodzenie jak przy lekkiej i krótkiej pracy.

Pieczenie bez jajek się nie liczy

W latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku na rynek amerykański po raz pierwszy wprowadzono ciasta instant do samodzielnego, szybkiego wypieku. Producenci nie mogli zrozumieć dlaczego ten innowacyjny, ułatwiający gospodyniom domowym pracę produkt sprzedawał się bardzo słabo. Postanowili więc zapytać konsumentów dlaczego stronią od ciast w proszku.

Odpowiedź okazała się zaskakująca. Panie rządzące wówczas w Amerykańskich kuchniach uznały, że pieczenie z tymi mieszankami jest zbyt łatwe. Czuły przez to, że ich umiejętności i włożony w pieczenie wysiłek są niedoceniane. Przecież ciasto z proszku upiec może każdy i to jak zapewniają reklamy bez żadnej kuchennej magi. Nie czuły się zaangażowane emocjonalnie w pieczenie takiego ciasta. Finalny wyrób przecież nie był ich, tylko producenta, który dostarczał do sklepu ciasto w proszku.

We Can

Psychologiczną barierę trzeba było jakoś pokonać, więc producenci postanowili proces pieczenia ciasta nieco skomplikować. Z receptury ciast instant usunięto jajka w proszku i w przepisie poproszono konsumentów o dodanie świeżych jajek. Ten jeden mały krok zbliżył pieczenie ciasta instant do tego, co amerykańskie gospodynie dotąd rozumiały jako pieczenie ciasta na tyle, że produkt nagle zaczął się lepiej sprzedawać.

Co ma ciasto do żurawia?

Wychodząc od tej historii trzech naukowców Michael I. Norton, Daniel Mochon i Dan Ariely postanowiło sprawdzić na ile praca włożona w dowolny przedmiot podnosi jego wartość w naszych oczach. Przeprowadzili oni trzy eksperymenty badawcze z użyciem origami, klocków lego i mebli IKEA.

W jednym z eksperymentów proszono badanych by wykonali posiłkując się instrukcją żurawie lub żaby origami. Po skończonej pracy zapytano badanych o cenę jaką skłonni byliby zapłacić za taką figurkę. Te same prace przedstawiono następnie grupie badanych, która nie brała udziału w składaniu origami. Osoby z tej grupy również poproszono o podanie cenny, za którą byli by skłonni kupić przedstawione dzieła.

Różnice sugerowanych cen w obu grupach były dramatycznie. Średnia cena podawana przez tych, którzy składali origami była pięciokrotnie wyższa od ceny , którą za to samo origami były skłonne zapłacić osoby, które go nie składały.

Można pomyśleć, że wykonujący samodzielnie żurawie i żaby z papieru podają wyższą cenę, ponieważ potrafią docenić wysiłek włożony w wytworzenie origami. Badacze jednak poszli krok dalej i przedstawili do wyceny origami złożone przez mistrzów tej sztuki. Ci, którzy przed chwilą tak wytrwale składali swoje prace, pracom mistrzów nadali wartość bardzo zbliżoną do tej, którą byli by w stania zapłacić za swoje dzieła.

Zaadoptuj swoją szafę

Bardzo podobne wyniki osiągnięto prosząc badanych o z zbudowanie modelu helikoptera z klocków Lego. Samodzielne złożenie modelu powodowało wzrost końcowej wyceny wartości zabawki. Włożony nakład własnej pracy, który powinien zmniejszać końcową cenę, podnosił ją. Innymi słowy praca włożona przez kogoś innego w zbudowanie helikoptera z klocków była warta znacznie mniej niż własny wysiłek.

W końcu w trakcie eksperymentu sięgnięto po broń ostateczną, świętego Graala wśród produktów do samodzielnego montażu. Poproszono badanych o wycenę mebli IKEA . Ta część badanych, która wcześniej została poproszona o skręcenie mebla wyceniła go o 63% wyżej niż Ci spośród badanych, którzy nie brali udziału w jej montażu.

Badacze poszli jeszcze krok dalej i przeprowadzili kolejny eksperyment, w którym część badanych skręcała mebel od początku do końca, druga grupa otrzymała do montażu już częściowo skręcony mebel. Na koniec eksperymentu zapytano o wycenę mebla. Najwięcej gotowi byli zapłacić ci, którzy najwięcej się napracowali.

Kiedy praca prowadzi do miłości

Co więc decyduje o cenie produktu. Według prowadzących wyżej opisane eksperymenty cena jest wprost proporcjonalna do zaangażowania klienta i włożonej przez niego pracy. Ujawniony podczas mechanizm psychologiczny na cześć szwedzkiej marki nazwano Efektem IKEA. Szerszy opis badania możesz przeczytać w opracowaniu „The “IKEA Effect”: When Labor Leads to Love „.

Pora jednak na praktyczne wnioski. Niech mi będzie wolno wymienić kilka z nich:

  • Okazuje się, że nie tylko najbardziej lubimy te piosenki, które już znamy, ale także te produkty, przy których najbardziej się napracowaliśmy. Jest to przestroga dla nas jako konsumentów, by nie przeceniać wartości produktów, które wymagają udziału pracy własnej;
  • Jeżeli sprzedajesz produkt postaraj się, by klient musiał włożyć choć drobny wysiłek w proces jego powstawania. Poproś go o wybór koloru, przykręcenie jednej śrubki, skonfigurowane produktu pod siebie. Włożona praca będzie oznaczała więcej miłości dla Twojego produktu lub usługi. Pozwoli również zaakceptować klientowi wyższą cenę;
  • Jeśli wykonujesz pracę najemną pamiętaj, że szef Cię nie docenia nie dlatego, że Cię nie lubi. Chcesz być doceniony w pracy poproś swojego przełożonego o choć drobną przysługę, związaną z projektem, który prowadzisz. Dzięki temu szef zacznie Twój projekt traktować trochę jak własny;
  • Doceniaj pracę wykonaną przez innych i nie przeceniaj znaczenia własnych wysiłków. W ocenie ich najprawdopodobniej się mylisz i nie oznacza to wcale, że masz złe intencje.

Na dzisiaj to tyle. Bardzo dziękuję Ci za życzliwą uwagę i wysiłek włożony w przeczytanie artykułu. Zostaw proszę pod nim komentarz. Wówczas artykuł stanie się trochę Twój . 😉

5 myśli na “Dlaczego najbardziej lubimy te stoły, które sami skręcamy?”

  1. I tu muszę się z tym zgodzić – intensywna praca nie oznacza pracy bardziej efektywnej. Mozna zrobić coś w godzinę i będzie efektowne, a można robić 3 dni i będzie klapa. Wszystko zależy od umiejętności, zaangażowania i chęci

  2. „Najwięcej gotowi byli zapłacić ci, którzy najwięcej się napracowali” – nawet nie wiedziałam, że to tak działa 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *