Iluzja pieniądza – czy potrafisz ocenić wartość pieniędzy?

Liczenie jest jedną z pierwszych rzeczy, którą przychodzi nam się uczyć. Już dzieciaki w przedszkolu dodają proste liczby i potrafią szacować. Pieniądze stanowią przy tej nauce niezwykłą pomoc. Są niczym magiczny eliksir, który przyspiesza naukę rachunków. Mały Brajenek czy Dżesika na lekcjach matematyki mogą wykazywać się niebywałym lenistwem. Szybko jednak potrafią przeliczyć, czy wystarczy im pieniędzy, by kupić czekoladę. Mimo tego czasem nawet dorośli nie potrafią rzetelnie ocenić wartości pieniędzy. Dzieje się tek za sprawą błędu poznawczego znanego jako iluzja pieniądza.

Z artykułu dowiesz się:

  • Czym jest iluzja pieniądza?
  • Dlaczego tak naprawdę nie potrafimy oceniać wartości pieniędzy?
  • Jak iluzja pieniądza przeszkadza w wyborze dobrej lokaty?
  • Czy po przyjęciu euro wszystko potanieje?
  • Dlaczego za zakupy zrobione za granicą jesteśmy skłonni płacić drożej niż za takie same zakupy w Polsce?
  • Skąd się bierze iluzja pieniądza?

Czym jest iluzja pieniądza?

Najkrócej mówiąc iluzja pieniądza to błąd poznawczy polegający na mylnym ocenianiu wartości pieniędzy na podstawie ich wartości nominalnej, nie biorąc pod uwagę innych czynników. Ocena taka nie bierze pod uwagę na przykład inflacji czy innych zmian wartości pieniądza w czasie. Innymi słowy polega na nieodróżnianiu wartości nominalnej pieniędzy od ich siły nabywczej (wartości realnej).

Niemcy nie potrafią sprzedawać koszul

Ocena wartości pieniędzy jedynie na podstawie ich nominałów, choć intuicyjnie wydaje się być poprawna, jest błędna, ponieważ współczesne waluty nie mają żadnej wewnętrznej wartości. Już dawno zrezygnowano przecież z parytetu złota. Rzeczywista wartość pieniędzy jest więc wartością umowną i zależy wyłącznie od poziomu cen.

Żeby lepiej zrozumieć jak działa iluzja pieniądza, przenieśmy się na chwilę do lat dwudziestych ubiegłego wieku. W Niemczech działy się wówczas ciekawe, choć wcale niewesołe rzeczy. Pewien Austriak postanowił porzucić karierę malarską i zaczął pisać pamiętniki. W kraju rozkręcał się kryzys ekonomiczny, hiperinflacja nabierała potężnych rozmiarów, a pewna sklepikarka przekonała się, że zupełnie nie umie w sprzedawanie koszul.

Kupiła ona dużą partię koszul i postanowiła po roku sprzedać je z niezłym zyskiem. Na papierze wszystko wyglądało dobrze. Cena sprzedaży koszul wielokrotnie przewyższała cenę ich zakupu. Sklepikarka aż zacierała ręce z radości. Była przekonana, że udało jej się zrobić interes życia. Jednak w rzeczywistości biorąc pod uwagę siłę nabywczą pieniądza, odnotowała stratę. Inflacja nie tylko pochłonęła jej zyski, ale także zjadła część zainwestowanego kapitału.

Historia ta została opisana przez Irvinga Fishera w 1928 roku w jego książce „Money Illusion„. Stała się ona punktem wyjścia do zdefiniowania pojęcia iluzji pieniądza. Jeśli więc nasza sklepikarka odniosła jakiś zysk to taki , że przyczyniła się do rozwoju ekonomii.

Jak iluzja pieniądza przeszkadza w wyborze dobrej lokaty?

Ach, co za głupia sklepikarka, mógłby ktoś powiedzieć. W rzeczywistości jednak sami ulegamy podobnym pułapkom. Wyobraźmy sobie, że chcemy zaprząc swoje oszczędności do pracy. Porównujemy oferty i znajdujemy ofertę lokaty na piękne, okrągłe trzy procent w skali roku. Klaszczemy już w dłonie z uciechy. W końcu uda nam się zarobić 3%. No dobrze, niektórzy będą mądrzejsi. Ci, mając w głowie historię sklepikarki, pamiętają, że wynik należy skorygować o inflację. Z danych GUS wynika, że ta kształtuje się na poziomie 2,9%. Więc z jednej strony rozczarowanie, bo zamiast 3% mamy 0,1%. Z drugiej zaś ulga, bo udało nam się uchronić pieniądze przed inflacją i jesteśmy o te 0,1% do przodu.. Czy tak?

Niestety nie. Niestety iluzja pieniądza czaiła się na jeszcze jednym poziomie. Przed odjęciem wskaźnika inflacji od stopy procentowej, należało ją skorygować o podatek od dochodów kapitałowych. Nasza lokata nie tylko nie przynosi nam zysków, ale i nie zabezpiecza w pełni przed skutkami inflacji. Jeśli będziemy kierować się pierwszym impulsem, będziemy podświadomie cieszyć się zyskiem, choć tak naprawdę poniesiemy stratę.

Czy jest to sytuacja wydumana? Bynajmniej. Z takim właśnie zjawiskiem mamy do czynienia obecnie w Polsce. Od blisko czterech lat trudno znaleźć na rynku ofertę lokaty, która przyniosłaby realne zyski. Nic też nie zapowiada, by sytuacja ta miała się zmienić w najbliższej przyszłości.

Realne wyniki posiadaczy rocznych lokat - wykres

Wprowadzili euro i wszystko potaniało

1 stycznia 1999 nastąpiła inauguracja euro. W pierwszych tygodniach obowiązywania nowej waluty zdarzało się, że sklepikarze nie chcieli przyjmować monet wyemitowanych w innych krajach wspólnego obszaru walutowego. Spoglądali na rewers monety i głośno oświadczali, że nie przyjmą, i że to nie nasze euro.

Dajmy już jednak spokój sklepikarzom i skupmy się na zjawisku nieco powszechniejszym. Tak się zdarzyło, że kursy wszystkich narodowych walut wymienianych na euro były niższe od 1:1. Niemcy wymieniali swoje marki na euro po kursie 2:1, Włosi płacili 2000 lirów za euro. W rezultacie ceny nominalne na półkach sklepowych wyrażone były w liczbach o znacznie niższej wartości niż dotychczas. Konsumenci dobrze wiedzieli, że ceny większości towarów nie zmieniły się, lub nawet nieco wzrosły przez zaokrąglenie końcówek w górę. Mimo tego wielu czuło, że po zmianie waluty stać ich na zrobienie większych zakupów. Zaczęto wręcz mówić o iluzji euro.

By zakosztować tego wariantu iluzji pieniądza, nie trzeba jednak wcale przeżywać wymiany rodzimej waluty na euro. Wystarczy wyjechać na zagraniczne wakacje, albo robić przez internet zakupy i płacić za nie w obcej walucie. To co na pierwszy rzut oka wydaje się okazją, często przestaje nią być, gdy obcą walutę przeliczy się na złotówki.

Zaciągnąć dobry kredyt też nie jest łatwo

Pora na wyciągnięcie najcięższych dział, a więc na sięgnięcie po książkę George Akerloffa i Robert Shillera „Animal Spirits” . Autorzy próbowali opisać w jaki sposób zjawisko iluzji pieniądza przyczyniło się do błędnych decyzji kredytowych Amerykanów, a w konsekwencji do kryzysu finansowego.  Udowodnili oni, że konsumenci podświadomie postrzegą jako korzystniejsze te oferty kredytu, które cechują się niższą ratą. Często nie biorą przy tym pod uwagę innych parametrów takich jak sposób naliczania odsetek, ryzyko walutowe, czy długość trwania okresu kredytowania. Zdarza im się ignorować nawet informację o całkowitych kosztach kredytu.

Dla przykładu: wolimy kredyt na dłuższy okres, bo miesięczna rata jest niższa. Z tego samego powodu wybieramy spłatę w ratach równych, choć malejące byłyby dla nas korzystniejsze. Kredyt walutowy, choć obciążony większym ryzykiem, jeśli proponuje niżą ratę wydaje się korzystniejszy.

Iluzja pieniądza siedzi w neuronach

Z czego wynika zjawisko iluzji pieniądza? Przez długi czas uważano, że główną winę ponosi brak edukacji finansowej. Okazuje się jednak, że to tylko część prawdy. Armin Falk oraz Bernd Weber Uniwersytetu w Bonn oraz z Kalifornijskiego Instytutu Technologicznego postanowili sprawdzić, czy za zjawiskiem inflacji pieniądza nie stoją przyczyny biologiczne.

Zorganizowali oni eksperyment, w którym osobom badanym przydzielono proste zadania ekonomiczne. W tym czasie aktywność ich mózgów była kontrolowana przez tomograf komputerowy. Otrzymywali oni na początku eksperymentu pewną sumę pieniędzy, za którą mogli kupować towary w przedstawionym im katalogu. W drugiej części eksperymentu badani otrzymywali 50% podwyżkę przydzielonej kwoty. Jednocześnie ceny towarów oferowanych w katalogu wzrosły o połowę. Otrzymane kwoty wystarczały na zakup tej samej ilości towarów, o czym badani zostali wyraźnie poinformowani.

Tu jednak zaczyna dziać się „magia”. W drugiej części eksperymentu obszar mózgu zwany brzuszno-przyśrodkową korą przedczołową stawał się znacznie bardziej aktywny. Badani odczuwali więc znacznie większą przyjemność z zakupów niż przed podwyżką.

Trochę więc jesteśmy skazani na oddziaływanie iluzji pieniądza. Oczywiście świadomość zjawiska i edukacja finansowa mogą pomóc w racjonalnym podejmowaniu decyzji. Zawsze warto też sięgać po zdrowy rozsądek.

iluzja pieniądza
To kolejny tekst z cyklu Odkrywanie Ekonomi. Zachęcam do lektury pozostałych tekstów:
– Skąd biorą się ceny
– Księgowanie mentalne – pułapka dla Twojego portfela
– Kiedy zakupy stają się problemem. Dwa słowa o efekcie Diderota

Dziękuję za życzliwą uwagę. Jeżeli uważasz artykuł za interesujący proszę podziel się treścią. Zachęcam również do wyrażenia swojej opini w komentarzach.

  1. Widzę, że mój mózg bardzo podlega iluzjom pieniężnym…
    Pamiętam, jak po zeszłorocznym wyjeździe zagranicznym wróciłam z jakąś resztą euro. Zanim je wymieniłem w kantorze, znalazłam w sklepie ciuch, spojrzałam na cenę w złotówkach i w euro, przeliczyłam parę rzeczy… i okazało się, że bardziej mi się opłaca wydać te zachowane euro na ciuch niż wymieniać je w banku na złotówki, bo będę stratna. Kupiłam więc ubranie w euro, choć mój mózg potrzebował zobaczyć to czarno na białym na kalkulatorze, by przyznać: tak, to lepsze rozwiązanie.
    Co do kredytów i ich rat… no cóż, dla niektórych po prostu mniejsza rata miesięczna to zwyczajnie jedyne możliwe rozwiązanie bo łatwiej jest zapłacić więcej w mniejszych kawałkach przez 10 lat niż w krótszym czasie w większych…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *