Jak oszczędzać na jedzeniu?

Oszczędzanie na żywności nie musi oznaczać wyrzeczeń. Dla wielu to obszar, na którym oszczędzać nie można. Tymczasem wydatki żywnościowe można skutecznie zracjonalizować i nadal cieszyć się zdrową, i smaczną kuchnią. Jak więc oszczędzać na jedzeniu i nie dać się zwariować?

Z artykułu dowiesz się:

  • czy warto oszczędzać na jedzeniu,
  • jakie są proste sposoby oszczędzania żywności,
  • ile żywności marnujemy każdego roku,
  • ile pieniędzy możesz zaoszczędzić dzięki rezygnacji z toreb jednorazowych i wody butelkowanej.

Czy warto oszczędzać na jedzeniu?

Pewien człowiek dostał konia. W pierwszym momencie ucieszył się z prezentu. Gdy jednak zorientował się ile pieniędzy wydaje na żywność dla swojego rumaka trochę się przeraził. Postanowił, że musi coś z tym zrobić. Opracował więc ambitny plan jak oduczyć konia jedzenia. Założył, że co tydzień będzie obniżał końskie racje żywnościowe o połowę. Z początku szło dobrze. W pierwszym tygodniu po obniżeniu racji koń miał się świetnie. W drugim, gdy dostał tylko ćwierć tego co w pierwszym wszystko wydawało się w porządku. Pod koniec trzeciego nasz bohater był bliski sukcesu i już prawie oduczył konia jedzenia. Niestety koń jemu na złość zdechł.

Mniej więcej w taki sposób perspektywę zmniejszania wydatków na żywność widzi wiele osób. Dość powszechną jest opinia, że oszczędzać na jedzeniu nie warto. Ba, nawet nie wolno. Przecież to co jemy ma znaczący wpływ na zdrowie. Czy warto dusić pieniądze w portfelu, tylko po to, by w przyszłości zapłacić zdrowiem? Zapewne nie.

Nie zamierzam namawiać nikogo, żeby chodził głodny, przechodził na drakońskie diety, czy kupował produkty żywnościowe o gorszej jakości. Warto jednak przyjrzeć się temu ile pieniędzy wydajemy na żywność i w jaki sposób możemy ograniczyć te wydatki bez szkody dla siebie. W końcu jak wynika z danych Eurostatu przeciętny Polak wydaje 16,3 proc. swoich dochodów na żywność. Jest więc to jeden z największych potoków, którym odpływają od nas pieniądze.

Marnujemy mnóstwo żywności

Co roku w Polsce marnuje się 9 000 000 ton jedzenia. To ponad 200 kg wyrzuconej żywności na osobę rocznie. Tak przynajmniej wynika z raportu Banków Żywności. Oczywiście liczba ta obejmuje zarówno to co sami wyrzucamy do śmietnika, jak i to co marnuję się w sklepach, u pośredników handlowych i producentów. Nie zmienia to jednak faktu, że wyrzucamy górę jedzenia. Oznacza to, że część pieniędzy jest przez nas zwyczajnie wyrzucana do śmietnika już na etapie samych zakupów.

42% Polaków przyznaje się do wyrzucania żywności. Pewnie można śmiało przyjąć, że deklaracje są dość optymistyczne. Wyrzucanie jedzenie jest przecież sprawą dość wstydliwą.

Najczęściej wyrzucamy pieczywo, wędliny, owoce i warzywa. Choć trzeba przyznać, że inne produkty żywnościowe również często lądują w śmietniku. Wśród najczęstszych powodów wyrzucania żywności w badaniu Banków Żywności podawane były:

  • przegapienie terminu ważności,
  • zbyt duże zakupy,
  • zakup złego jakościowo produktu.
  • zbyt duże porcje posiłków,
  • niewłaściwe przechowywanie żywności,
  • brak pomysłów na wykorzystanie składników do różnych dań.

Już sama ta lista podpowiada nam proste sposoby jak można skutecznie oszczędzać na jedzeniu. Wystarczy pilnować terminów żywności, nie kupować za i nie gotować dużo, nauczyć się lepiej przechowywać żywność i zaprzyjaźnić się z książką kucharską lub przepisami w internecie. Można jednak zrobić o wiele więcej.

Dlaczego kupujemy za dużo żywności?
Zdaniem dr Tomasza Sobierajskiego „Kupujemy za dużo, ponieważ jedzenie w Polsce jest jeszcze relatywnie tanie.” Innym powodem tego stanu rzeczy jest nasza podatność na marketingowe działania. Za duże zakupy robimy również „z lenistwa, bo zakładamy, że nie będzie nam się chciało iść do sklepu po codzienne zakupy. Kupujemy za dużo, bo nie mamy (…) wyrzutów sumienia, kiedy jedzenie wyrzucamy.”
Źródło : Raport Federacji Banków Żywności – Nie marnuję jedzenia 2018

Idziesz na zakupy? Zrób listę i najedz się porządnie!

Zdarzyło Ci się robić zakupy spożywcze z pustym żołądkiem. To zdecydowanie zły pomysł. Nadmierne wypełnienie swojego koszyka jedzeniem jest wówczas niemal pewne.

Przyda Ci się wcześniej sporządzona lista zakupów. Dzięki niej kupisz to czego naprawdę potrzebujesz. Zakupy z listą są bardziej uporządkowane i przemyślane. Łatwiej będzie uniknąć wyrzucania żywności, bo unikniesz nadmiernego skupienia się na jednej kategorii produktów żywnościowych.

Unikaj jedzenia na mieście

Częste stołowanie się na mieście choć wydaje się bardzo atrakcyjne potrafi nieźle uderzyć Cię po kieszeni. Zjedzony na mieście posiłek, czy wypita kawa mogą nie stanowić dużego wydatku. Może się jednak okazać, że często powtarzane drobne wydatki obciążają Twój miesięczny budżet w znaczny sposób. W artykule „Efekt latte – gdzie uciekają Twoje pieniądze?” w konkretny sposób opisałem jak rezygnacja z małych wydatków potrafi prowadzić do odłożenia sum pozwalających spełniać duże marzenia.

Oddajmy jednak na chwilę głos Basi autorce bloga Dwie Ćwiartki , która pod jednym z moich wcześniejszych artykułów w komentarzu napisała: „parę miesięcy temu spisałam wszystkie wydatki z danego miesiąca i aż się przeraziłam, gdy zobaczyłam, że kilkaset złotych poszło na lody, kawiarniane wypady i obiady na mieście oraz słodycze, bo „nie chciało mi się przygotować w domu jedzenia do pracy”. 

No właśnie, oszczędność wynikająca z rezygnacji ze stołowania się poza domem i przygotowywania w domu posiłków może stanowić nawet kilkaset złotych. Oczywiście wcześniejsze przyrządzenie jedzenia do pracy i samodzielne gotowanie oznacza nieco wysiłku. Trzeba też wykazać się odrobiną silnej woli. Ale w końcu przecież chcemy oszczędzać i nie musisz wycinać tych wydatków do zera. Jeśli podejdziesz do sprawy z rozsądkiem i raz na jakiś czas zamówisz jedzenie do pracy, nie musi oznaczać to katastrofy dla domowego budżetu.

Zacznij kupować w dyskontach i korzystaj z programów lojalnościowych

Ceny w dyskontach często są zdecydowanie niższe niż w wielkopowierzchniowych marketach.  Biedronka, Netto, Lidl czy Polo Market pozwolą na zaoszczędzenie na zakupach żywnościowych również dzięki produktom własnych marek, które często produkowane są prze znane koncerny spożywcze. Produkty oznaczone logo dyskontu nie odstają jakością od innych sprzedawanych na rynku. Jedyną różnicą jest często opakowanie i cena.

Warto korzystać również z różnego rodzaju programów lojalnościowych. Czy to w postaci kart wydawanych przez sklepy, czy też w postaci dedykowanych do tego celu aplikacji. Dzięki tym ostatnim można często skorzystać z ofert po bardzo okazyjnych cenach.

Zbieraj paragony i porównuj ceny

Chcesz oszczędzać na jedzeniu, a nie zabierasz ze sklepu paragonu i nie porównujesz cen? Skąd w takim razie wiesz czy produkt, który właśnie widzisz na półce jest drogi czy tani? Chcesz być ekspertem w oszczędzaniu na żywności zaglądaj do paragonów. Również dlatego, że zdarzają się pomyłki kasjerskie i dzięki uważnemu obejrzeniu rachunku możesz odzyskać pieniądze.

Pij wodę z kranu i ogranicz picie alkoholu

Jak już pisałem w artykule Jak oszczędzać wodę – praktyczne i sprawdzone sposoby w większości polskich miast woda z kranu jest zdatna do picia bez przegotowania. Rezygnacja z wody butelkowanej, na rzecz dostarczanej przez wodociągi to oszczędność w ciągu roku ponad 700 zł na jedną osobę w rodzinie. Jeżeli nadal obawiasz się o jakość wody w Twoim kranie, sprawdź jej parametry u dostawcy wody i wyposaż swoją kuchnię w filtr wielostopniowy. Choć wydaje się on sporą inwestycją koszt przefiltrowania litra wody w takim filtrze nie przekracza 20 groszy, podczas gdy 1,5l butelka wody kosztuje około 2 zł. Zachęcam również do odwiedzenia strony inicjatywy społecznej Piję wodę z kranu.

Jest jeszcze jedna dość delikatna kwestia. Dotyczy ona tych, którzy twierdzą, że woda do picia dobra jest dla zwierząt. Według badań Eurostatu przeciętny Polak na napoje alkoholowe wydaje 4% swojego budżetu. Warto więc przemyśleć ograniczenie wydatków na alkohol nie tylko z powodów zdrowotnych, ale również finansowych.

Zabierz na zakupy własną torbę

Według danych z 2018 roku statystyczny Polak zużywa około 300 toreb foliowych w ciągu roku. Tymczasem przeciętny Niemiec wykorzystuje 60 reklamówek, a Duńczyk czy Fin zaledwie 4. Licząc, że kupujesz tylko najtańsze reklamówki po 20 gr w ciągu roku na foliowe torby wydajesz 60 złotych. Oczywiście trudno się spodziewać, że każdy sklep sprzedaje foliówki za równowartość samej opłaty reycyklingowej nie zarabiając zupełnie nic na sprzedaży toreb. Dlatego też realna kwota jaką można zaoszczędzić zabierając na zakupy własną torbę jest o wiele większa.

jabłka - obrazek ozdobny

Kupuj na zapas trwałe produkty żywnościowe

Jeśli tylko masz w domu gdzie przechowywać duże zapasy żywności kupuj większe partie trwałych produktów żywnościowych. Mąka, ryż, makarony czy konserwy mogą być przechowywane przez długi czas a kupowane w zbiorczych opakowaniach potrafią być sporo tańsze. Przy okazji oszczędzasz paliwo, bowiem z takimi zapasami część wycieczek do sklepu okaże się zbędna.

Kupuj sezonowe warzywa i owoce

To nie tylko tania, ale i zdrowa opcje. Przy okazji możesz sporządzić przetwory lub część zakupionych owoców i warzyw zamrozić. Przydadzą się poza sezonem, gdy owoce i warzywa będą droższe.

Jak jeszcze możesz oszczędzać na jedzeniu?

Sposobów na zmniejszenie wydatków żywnościowych jest oczywiście więcej. Pozwolę sobie wymienić jeszcze kilka z nich:

  • kiedy tylko możesz na zakupy idź na piechotę – benzyna kosztuje,
  • nie gotuj zbyt dużej ilości jedzenia, żeby później go nie wyrzucać;
  • przed zakupami sprawdź zawartość lodówki i szafek ( nie potrzebujesz czwartej puszki kukurydzy i czternastego jogurtu gruszkowego);
  • uważaj na promocje, często wcale nie oznaczają niższej ceny;
  • resztki z posiłku to też jedzenie. Niedokończony posiłek można skończyć później lub kreatywnie przetworzyć;
  • nie kupuj zbyt wielu produktów z krótkim terminem ważności;
  • posiej w ogródku, albo w doniczce na parapecie zioła – zaoszczędzisz na przyprawach;
  • w sklepach sprawdzaj cenę produktów za kilogram;
  • ogranicz spożycie mięsa;
  • nie kupuj w sklepie gotowych dań, zwykle kosztują dużo drożej niż przyrządzenie takiego posiłku w domu;
  • ogranicz zakupu napojów słodzonych i śmieciowej żywności;
  • w lodówce produkty z kończącą się datą przydatności do spożycia ustawiaj z przodu półki;
  • naucz się odpowiednio przechowywać produkty żywnościowe (innych warunków potrzebuje pomidor, innych cytryna). Miejsce i sposób przechowywania żywności ma znaczenie;
  • układaj jadłospis – dzięki temu wiesz co tak naprawdę potrzebujesz kupić.

Oczywiście nie jest to kompletna lista i pewnie masz swoje sposoby, zaoszczędzić co nieco na żywności. Będę wdzięczny jeśli zechcesz podzielić się nimi w komentarzu. Mam nadzieję, że pomogłem. Bardzo dziękuję za życzliwą uwagę.

Lektura uzupełniająca:

7 sposobów na oszczędzanie na jedzeniu – Zaradny Finansowo

Oszczędzanie na jedzeniu. 7 skutecznych sposobów na mądre kupowanie

Strona Federacji Banków Żywności

Woda z kranu jest dla nas zdrowa? – Onet

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się treścią:

  1. O tak, to jedzenie na mieście to prawdziwy pożeracz pieniędzy – najgorsze, że taki przyjemny. Nie widzi się tego, dopóki myśli się o tym w kategorii „paru złotych”: och, kilka złotych na batonik, ze dwie dychy na jakąś sałatkę, oj tam, raz pizza za trzy dychy, co to jest. I stałe pocieszenie: przecież nie palę, gdyby paliła, to dopiero traciłabym forsę!

    Ale, niestety, jak się policzy, wychodzą naprawdę bajońskie sumy. Uznałam, że w tej chwili jednak mnie nie stać na to – a raczej nie chcę, by było mnie stać, bo chcę wsadzić te pieniądze gdzie indziej. A jeśli już mam jeść na mieście, to niech to będzie jakiś konkretny fajny wypad, z samą sobą lub z przyjaciółkami, a nie płacenie za obiad, którego nie chciało mi się przygotować samodzielnie do pracy.

    Zakupy z pustym żołądkiem to zło, i to nawet wtedy, gdy wiesz, że robisz je na głodniaka. Przy zakupach spożywczych znalazłam obecnie pewne rozwiązanie: ponieważ zgodnie z naszym domowym podziałem ja odpowiadam za rachunki (woda, prąd etc.), a partner za zakupy spożywczo-domowe, robimy listę i kupować jedzie sam. W ten sposób łatwiej mi zapanować nad moim „o jakie fajne, o jakie dobre, o jak przy okazji, bierzemy”, a że on ma o wiele lepszy zmysł do wszelkich opłacalnych promocji, zakupy w jego wykonaniu dają o wiele lepsze efekty niż w moim.

    Wprawdzie paragony zbieram tylko po to, by wpisać ich kwoty do finansowego zeszytu, a potem wyrzucam i nie porównuję, ale nawet w miarę regularna obserwacja półek pozwala zobaczyć pewne rzeczy. Mam o tyle wygodnie, że Stokrotkę i Biedronkę wybudowano obok mnie dosłownie ściana w ścianę, więc łatwiej mi porównać ceny – i wiem, że rzeczy chemiczne, wiele spożywczych, owoce bardziej się opłaca kupować w Biedrze, bo taniej, natomiast w Stokrocie moja ukochana herbata jest o niemal dwa złote tańsza niż w Żabie (a mówimy o Dilmie, która sama w sobie trochę kosztuje).

    Chyba najbardziej pomaga mi lista zakupów, niekupowanie na głodniaka i robienie sobie posiłków do pracy – mało że taniej wychodzi, to jeszcze łatwiej jest dopilnować, czy posiłek jest zdrowy i zgodny z tym, o co mi chodzi (schudnięcie, pilnowanie stanu tarczycy, uchronienie się przed zjedzeniem czegoś, po czym będę się źle czuła).

    Masz może w planach napisać w najbliższym czasie coś o wybieraniu i tworzeniu konta emerytalnego? Chętnie bym poczytała podpowiedzi, czym się kierować podczas jego zakładania 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *