Księgowanie mentalne – pułapka dla Twojego portfela

W naszych głowach rozpanoszył się szalony księgowy. Uważa on, że pieniądze zdobyte z różnych źródeł mają odmienną wartość. Jest też przekonany, że sto złotych zaciągniętego kredytu jest mniej warte niż sto złotych odłożone na edukację dziecka. W swoim szaleństwie potrafi prowadzić do podejmowania nieracjonalnych decyzji finansowych. Wszystko za sprawą błędu poznawczego znanego jako księgowanie mentalne.

Z artykułu dowiesz się:

  • Co to jest księgowanie mentalne
  • Ile prawdy jest w powiedzeniu łatwo przyszło, łatwo poszło
  • Dlaczego jedne pieniądze wydajemy lekką ręką podczas gdy inne są dla nas nienaruszalne
  • Jakie są największe pułapki dla Twojego portfela zawiązane z księgowaniem mentalnym

Lubimy myśleć o sobie jako o ludziach racjonalnych, podejmujących decyzje świadomie, rozważnie. Zwłaszcza jeśli mówimy o tak ważną dziedzinę życia jak finanse. Tymczasem na drodze do podejmowania racjonalnych decyzji finansowych czeka na nas szereg pułapek. Czasem na drodze rozsądkowi stają emocje. Czasem silne przyzwyczajenia. Innym razem do głosu dochodzi nasz wewnętrzny księgowy. Biurokrata, podły gnom, który rozkłada zdobyte przez Ciebie pieniądze na różne półki. Ach, żeby on to jeszcze robił w jakiś racjonalny sposób. W naszym wewnętrznym banku Gringotta artefakty są wyceniane na podstawie tego skąd pochodzi wpłata i miejsca ich przechowywania. Realna wartość aktywów nie ma tu żadnego znaczenia. Racjonalne podejmowanie decyzji zastąpiła logika maszyny losującej.

W cyklu o mądrym podejmowaniu decyzji finansowych możesz przeczytać również teksty:
1. Efekt latte – gdzie uciekają Twoje pieniądze?
2. Kupujesz rozsądkiem czy emocjami?

Księgowy szalejący w Twojej głowie

Paradoks ten opisał amerykański ekonomista i laureat nagrody Nobla Richard Thaler. Zauważył on, że w naszych głowach funkcjonuje mechanizm przypisujący nasze przychody do różnych kategorii. Dzielimy je podświadomie ze względu na źródło pochodzenia na przykład na dochody z pracy, z dodatkowych zajęć, z gier losowych. Czasem tworzymy również osobne kategorie dla tych środków, ze względu na cel, na który chcemy je przeznaczyć. Każdej z tych kategorii, podczas księgowania mentalnego, przypisujemy inną wartość nie zawsze zgodną z wartością realną. Może być ona związana z wysiłkiem jaki włożyliśmy w zdobycie pieniędzy albo z tym jak istotny jest dla nas cel, na który przeznaczyliśmy środki.

Pieniądze łatwe i trudne

Czym skutkuje takie księgowanie mentalne? Po pierwsze okazuje się, że sto złotych zarobione przez nas w pocie czoła będzie dla nas więcej warte niż taki sam banknot otrzymany w prezencie, czy wygrany w loterii. Jeżeli zaksięgowaliśmy mentalnie pieniądze na koncie „trudnym” niechętnie się ich pozbędziemy z portfela. Te które uznaliśmy za „łatwe” z dużym prawdopodobieństwem łatwo roztrwonimy.

Ciekawym przykładem na to mogą liczne historie zwycięzców w loteriach. Z badań przeprowadzonych przez amerykańską loterię Fantasy Five wynika, że co 10 zwycięzca loterii w ciągu pięciu lat stała się bankrutami. Co ciekawe im większe pieniądze przypadły w udziale zwycięzcy, tym większe było ryzyko, że szybko stanie się niewypłacalny.

Jednym z najbardziej spektakularnych szczęśliwców, których można w tym miejscu przytoczyć jest pan Roman ze wsi pod Dobrym Miastem. Zastawił on w 1995 roku w lombardzie ślubną obrączkę. I oczywiście po sprzedaniu cennej pamiątki podjął najbardziej rozsądną decyzję. 😉 Poszedł do kolektury totalizatora i wypełnił kupony na kilka kolejnych losowań. Trafił szóstkę i to dwa razy z rzędu. Gdy mógł już brodzić w pieniądzach zaczął cieszyć się zagranicznymi wycieczkami i drogim samochodem. Zbudował dom, kupił dwa mieszkania w Olsztynie. Założył własną dyskotekę. Łatwo zdobyte pieniądze chciał wykorzystać jak najpełniej. Skutek był taki, że w roku 2000 pan Roman był już bankrutem. Jak mówi znane powiedzenie: łatwo przyszło, łatwo poszło.

Nie jedz tego to na święta

Księgowanie mentalne niesie z sobą jeszcze jedną konsekwencję. Dotyczy ona przypisywania posiadanym pieniądzom przeznaczenia. Działanie takie często prowadzi do paradoksu. Na nasze potrzeby nazwijmy ten paradoks „efektem Grażyny przed świętami”.

Wyobraźmy sobie bowiem panią Grażynkę, która właśnie smaży karpia na Wigilię Bożego Narodzenia. Zapach smażonej ryby szybko rozchodzi się po domu. Nie należy się więc dziwić, że po chwili w kuchni zjawia się szanowny małżonek Janusz. Oderwał się właśnie od ciężkiej pracy i palce już go bolą od wciskania przycisków w pilocie. I on chętnie by kawałek tego karpia skonsumował. Ale nic z tego. Jedyne co może, to dostać po łapkach drewnianą łyżką i usłyszeć sakramentalne: Zostaw, bo to na święta. To samo zdanie usłyszy, gdy będzie chciał wyciągnąć jakąkolwiek potrawę z lodówki. W końcu zrezygnowany będzie musiał wyjść z domu po bułki. Inaczej dzisiaj nic zje. Pójdzie, choć wie, że już jutro Grażynka zmieni mantrę i będzie powtarzać: Jedz Januszku, bo się zmarnuje.

Oczywiście każdy może się pośmiać z pani Grażynki . Prawda jest jednak taka, że przeznaczając pieniądzom konkretne cele często wpadamy w podobną pułapkę. Jeśli, dla przykładu, pieniądze z 500 plus postanowimy odłożyć na edukację dzieci, trudno będzie zdecydować się na skorzystanie z nich w razie potrzeby naprawy samochodu. Wielu w takiej sytuacji będzie wolało pozostawić pieniądze na koncie i wziąć kredyt na sfinansowanie naprawy. Nieważne, że pieniądze odłożone są na studia dzieci i będą nam potrzebne za kilka lat. Nieważne, że nieracjonalne jest płacenie odsetek od kredytu, gdy posiada się własne środki. Istotne, że pieniądze dla dzieci są w tej sytuacji dla nas nienaruszalne. Przypisujemy im inną wartość niż pieniądzom pożyczonym w banku. Tak, jakby w naszym kraju obowiązywały dwa równoległe systemy walutowe.

Eksperyment z biletem kinowym

Opisaną wcześniej zależność Richard Thaler potwierdził w ciekawym eksperymencie z biletem kinowym. Badanym przedstawiono do rozważenia jedną z dwóch sytuacji. W pierwszej zakładano, że kupiony wcześniej za 10 dolarów bilet do kina zagubił się i aby wejść na seans trzeba kupić nowy. W drugiej przyjęto, że tuż przed wejściem osoba idąca do kina zgubiła 10 dolarów, a tyle właśnie kosztuje bilet. Utracony bilet i zagubiona kwota mają taką samą wartość, a więc strata powinna być odczuwalna w ten sam sposób.

Okazuje się jednak, że w grupie osób, które straciły bilet tylko 46 procent osób było skłonnych ponownie go kupić. Natomiast w grupie tych, którzy zgubili banknot aż 88 procent chciałoby jednak wejść do kina. Dzieje się tak dlatego, że ci pierwsi dwukrotnie wydawali pieniądze z puli przeznaczonej na rozrywkę. Osoby z drugiej grupy zagubionej wcześniej dziesięciodolarówki nie przypisywali do swojego wewnętrznego konta przeznaczonego na cele rozrywkowe. Więc w ich odczuciu z konta „rozrywkowego” wydali nie 20 a 10 dolarów. Księgowanie mentalne utraty biletu i banknotu będącego jego równowartością odbywało się w odmienny sposób.

Zasady księgowania mentalnego

Na koniec chciałbym jeszcze wspomnieć o kilku regułach wynikających z księgowania mentalnego. Zasady te często wykorzystywane są przez firmy, kiedy chcą skłonić nas do zakupu. Czasem też wykorzystywane są, gdy coś pójdzie nie tak i klient musi zaakceptować stratę. Wymieńmy je więc dla porządku.

Zasada rozdzielania zysków – mówi o tym, że odczuwamy większą satysfakcję z kilku mniejszych korzyści, niż z jednej większej. W myśl tej zasady kupując samochód bardziej cieszymy się z kilku drobnych dodatków, niż z jednego większego. Nawet wówczas gdy sumaryczna wartość tych drobiazgów jest równa wartości jednego większego prezentu.

Zasada łączenia strat – w jej myśl łatwiej nam zaakceptować jedną stratę, niż kilka mniejszych o łącznej takiej samej wartości. Wolimy więc ponieść jedną sumaryczną opłatę, niż kilka mniejszych z dokładnym wyliczeniem za co ile płacimy.

Zasada łączenia mniejszej straty z większym zyskiem – jeżeli ponosimy znaczny zysk i w tym samym czasie ponosimy relatywnie niewielką stratę, to będziemy odczuwać większą satysfakcję jeżeli przedstawiając sprawę ktoś połączy nam te dwa zdarzenia w jedno.

Zasada rozdzielania mniejszego zysku od większej straty – jeżeli ponosimy dużą stratę i mały zysk, wówczas wolimy postrzegać oba zdarzenia osobno. Zapewne po to, by pozostawić sobie w pamięci wrażenie, że odnieśliśmy jednak jakąś korzyść.

Dziękuję za życzliwą uwagę. W sprawie księgowania mentalnego i błądzących w naszych umysłach wrednych księgowych to tyle. Koniec i bomba …

Miłego dnia

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się treścią:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *